Sebastian Szromu Schrom – trzeci mentor w projekcie „40″

słodki facet

słodki facet

Słodka część Kuchennych Wariacji ;) Uczestnik 2 edycji programu „Bake Off – Ale Ciacho”! Miłośnik wszelkich wypieków, deserów, czekolady, salsy kubańskiej i latynoskiej muzyki :)
słodki facet

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Sebastiana – a było to podczas festiwalu Małopolski Smak – to przyznam, że nie wiedziałem co o nim myśleć. Wielki gość ze standardową fryzurą i wydziaranymi rękami jak to w branży gastronomicznej się praktykuje ;)  Do tego zabójcze spojrzenie, troszkę kolczyków tam i ówdzie oraz wijąca się wokół niego aura spokoju, która ni jak nie grała z wyglądem zewnętrznym :) Zawsze skupiony ze stoickim spokojem tworzył swoje wyrafinowane dania, które od czasu do czasu okraszał jakimś subtelnym przekleństwem typu „ja pier….” ;) Nie ukrywam, że miałem dużą rezerwę względem Szroma, jednak z każdą wspólnie spędzoną festiwalową niedzielą ta rezerwa znikała. Zaczęło się okazywać, że pod powłoką tych barwnych kościstych tatuaży  kryje się fajny gość z wielką wiedzą i umiejętnościami. Co prawda w mordę na pewno potrafi dać bez większego problemu (o czym już wspomniał podczas pierwszego odcinka Hell’s Kitchen) jednak bez wątpienia to świetny kucharz, który chętnie dzieli się swoją wiedzą.

DSC_0184x900Sebastian Schromu Szrom to trzeci mentor, który przyjął zaproszenie do mojego projektu. Na co dzień jest szefem kuchni w oświęcimskiej restauracji La Rossa (idealna nazwa dla takiego sympatyka salsy jak ja – ciekawe czy w La Rossa też można usłyszeć latynoskie klimaty? :) ), natomiast w wolnych chwilach robi porządek w trzeciej polskiej edycji Hell’s Kitchen – albo raczej stara się sprostać wyzwaniom jakie zostały postawione przed uczestnikami tej piekielnej kuchni :)

DSC_0146

Wracając do mojego projektu to nie ukrywam, że chciałem coś zrobić czego do tej pory nie przygotowywałem. Były już owoce morza, była już kura to teraz chciałem się zmierzyć z tematem kaczki i wołowinki :) Ustaliliśmy z Sebastianem, że zrobimy trzy dania tj. jedno z wołowiny i dwa z kaczuszki.

Zanim zaczęliśmy to zastanawiałem się czy Sebastian pojedzie po mnie jak Wojciech Modest Amaro po uczestnikach HK jednak na szczęście oszczędził moją skromną osobę i było tak sielsko, że aż się zasłodziłem choć jeszcze nie spróbowałem syropu fiołkowego przygotowanego przez Sebę :) Wystartowaliśmy z polędwicą wołową. To rodzaj przystawki ze świeżym szpinakiem, chutneyem z szalotki i syropem z fiołków oraz chipsem z szynki parmeńskiej. Kurcze ależ to było pycha :)

DSC_0149 DSC_0151 DSC_0154 DSC_0156 DSC_0163 DSC_0164 DSC_0172 DSC_0174 DSC_0176 DSC_0181 DSC_0186 DSC_0188 DSC_0190 DSC_0194

Kiedy skończyliśmy się oddawać degustacji przyszła pora zmierzyć się z kaczką. Do drugiego dania użyliśmy piersiątek z kaczki, które były aromatyzowane sokiem z pomarańczy, podane z puree z kalafiora, chrustem z palonego pora, pesto z rukoli oraz kurkami z patelni o różanej nucie. Czytając zestaw mogę się założyć, że każdemu mięsożercy poleci ślinka zwłaszcza jak widzi pyszną różową kaczuszkę i to w takim połączeniu :) Nie ukrywam, że tutaj najmniej podeszło mi pesto ale reszta była obłędna. Do kurek użyliśmy syropu różanego, który w ciemnościach swoich piwnic tworzy Sebastian – jak z resztą wcześniejszy syrop (fiołkowy) użyty w pierwszej potrawie :) Nie jestem zwolennikiem surowego mięcha – w przeciwieństwie do Sebastiana – więc kaczuszkę smażyliśmy do momentu aż była różowiutka :) I ponownie oddaliśmy się wyśmienitej degustacji podczas której Sebastian opowiadał jak to „lajtowe” życie toczy się podczas programu Hell’s Kitchen. Powiem Wam, że trzeba mieć mocną psychikę aby brać udział w takim programie. Często nam się wydaje, że to wszystko to taki pic na wodę ale jednak wcale tak łatwo nie jest i jeżeli komuś zależy na wygranej (jak np. to jest w tym przypadku tzn. pracy w restauracji jednego z najlepszych szefów kuchni w Polsce) to sporo go to zdrowia kosztuje. Tak czy inaczej jak widać było w  pierwszym odcinku programu, pomimo pewnych przeszkód mój trzeci mentor na razie daje sobie radę :)

DSC_0199

DSC_0206  DSC_0208 DSC_0209 DSC_0215 DSC_0217 DSC_0223 DSC_0224 DSC_0230 DSC_0233 DSC_0239 DSC_0240 DSC_0243

Ostatnim daniem, które w naszej wiariackiej kuchni przygotowaliśmy z Sebą była pierś kaczki szpikowana wędzoną słoniną  z dzika, puree ziemniaczanym z chrzanem, musem z mirabelek oraz smażonym koperkiem. Konkretne danie – najpierw smażone a później pieczone. Przyznaję, ze średnio mi szło z nadziewaniem kaczki słoniną ale jakoś dałem radę :) Co mnie zaskoczyło to zajefajny patent z koperkiem – nawet nie wiedziałem, że podczas smażenia koperek nie traci koloru :) Tak czy inaczej całość podana z puree i sosem była genialna, a kaczka soczysta i z ciekawym aromatem, który niewątpliwie był spowodowany faszerowaną słoniną :)

DSC_0249 DSC_0253 DSC_0255 DSC_0258 DSC_0267 DSC_0269 DSC_0272

DSC_0277

Te kilka godzin w naszej kuchni szybko zleciało i choć kaczka wcale nie okazała się jakoś super prosta to jednak jest do ogarnięcia tylko praktyki trzeba bo bez tego ani rusz w tym kulinarnym świecie :) Dzięki Szromu za kolejny punkt w mojej edukacji kulinarnej. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie mi dane podziałać pod Twoim kierunkiem, a wszystkich zainteresowanych smakami jakie tworzy Sebastian zapraszam do restauracji La Rossa i przed telewizory (lub monitory) w godzinach nadawania Hell’s Kitchen, żeby zobaczyć jak sobie radzi w czerwono-niebieskiej kuchni :)

DSC_0280

Na koniec bardzo polecam profil facebookowy Sebastiana – tam na pewno będzie wrzucał wszystkie tworzone przez siebie smakołyki oraz relacjonował Wam co znów się wydarzyło w kuchni szefa Amaro – a także na jego BLOGA:)

A tu nasze osobiste pomocnice, które dzielnie towarzyszyły nam podczas kulinarnych zmagań ;)

DSC_0288x

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.