Projekt 40: Mentorzy Damian Szyma i Jakub Antoniszak

słodki facet

słodki facet

Słodka część Kuchennych Wariacji ;) Uczestnik 2 edycji programu „Bake Off – Ale Ciacho”! Miłośnik wszelkich wypieków, deserów, czekolady, salsy kubańskiej i latynoskiej muzyki :)
słodki facet

Latest posts by słodki facet (see all)

Na to spotkanie umawialiśmy się dość długo – prawie rok :) Niestety ilość obowiązków jednego z dzisiejszych mentorów jest tak duża, że trzeba się do niego wpisywać w kajecik z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem – nawet „załączniki” do składanego podania nic nie dadzą :) Tak czy inaczej w końcu udało nam się ustalić termin i mogliśmy wspólnie podziałać :)

Tym razem Projekt 40 – który pewnie jeszcze chwilę potrwa pomimo wcześniejszych rocznych założeń – zawędrował na krakowski Kazimierz gdzie w czeluściach kuchni NINE Kitchen razem z Damianem i Jakubem mogliśmy się oddać przysmakom kuchni azjatyckiej – hym… a może to oni się oddali – ciężko wyczuć ;) Tak na marginesie to ów projekt miał być takim osobistym wyzwaniem wieku średniego niemniej stwierdziłem, że taką przygodą trzeba się dzielić i teraz razem ze mną będzie w nim uczestniczyć czynnie a nie tylko fotograficznie również lepsza połowa Kuchennych Wariacji zwłaszcza, że to Magda jest osobą, która robi wszystkie wytrawne potrawy, a ja dokładam się tylko ze słodkościami , którymi dzielimy się z Wami na naszym blogu :)

000

001

002

003

Wracając do NINE Kitchen i naszych mentorów tę przygodę z kuchnią azjatycką zaczęliśmy z pierwszym mentorem Damianem Szymą – jednym z kucharzy NINE i wieloletnim specjalistą od takich smaków :) Damian oprowadził nas po swoim królestwie – nie, niestety berła i korony nie było jakby kogoś to interesowało ;) – , opowiedział troszkę o kuchni azjatyckiej, smakach,  technikach i składnikach, których nazwy mało swojsko brzmiały nawet w Damiana ustach :) Mogliśmy się również przyglądnąć temu co na co dzień można spałaszować w NINE Kitchen oraz samemu spróbować tego czym raczy swoich klientów :) Oczywiście nie przyszliśmy na samo zwiedzanie dlatego też sami zabraliśmy się za robotę bo na jedzenie trzeba było jakoś zapracować – umyłem 3 szklanki i talerzyk ale jednak to było zdecydowanie za mało i rachunku tym nie opłaciłem – tak więc zaczęliśmy od zrobienia zupy kokosowej z tofu na rybnym wywarze :) Próbując pierwszy raz tofu jakoś nie zrobiło na nas piorunującego wrażenia (podobno miało nam zastąpić kuraka – hym… pozostaniemy przy kuraku ;) ) ale ogólnie zupa była świetna – palce lizać :) Następnie zabraliśmy się za smażony makaron shirataki z warzywami i grzybami shiitake :) Świetne połączenia smaków nie mówiąc już o tym że to kolejny makaron w naszej kolekcji, który jest bezglutenowy – no cóż… jak się porzuciło potrawy zawierające białka glutenowe to trzeba sobie jakoś radzić :) Na koniec kucharzenia z Damianem nasza para degustowała jeszcze rybnego tatara i w końcu nasz kuchmistrz mógł zając się swoimi sprawami – tzn. zajmował się cały czas bo zamówienia spływały lawinowo nad czym trochę ubolewaliśmy (właściciel lokalu pewnie nie – i dobrze bo to przecież biznes) gdyż nie było więcej czasu aby go jeszcze pomęczyć odnośnie tajników kuchni tajskiej :) Tak czy inaczej jak się uczyć to od najlepszych w swoim fachu więc każda wskazówka i poświęcona minuta jest cenna, zwłaszcza kiedy nie trzeba tego odpracowywać na zmywaku :)

004

005

006

007

008

009

010

 Kiedy Damian z nami skończył przejmując swoje królestwo w obroty wziął nas Jakub Antoniszak bardziej przez nas kojarzony jako Komar (nie wiem skąd ta ksywka ale chyba nie z jego postury bo to musiałby być jaki komar na sterydach jeżeli byśmy mieli go porównać do tego latającego krwiopijcy :) ). Nie da się ukryć, że kiedy poznaliśmy Komara podczas siekania setek kilogramów kiełbachy – no cóż… czasami od biurka trzeba się oderwać i popracować trochę fizycznie aby nie zapomnieć jak po kilku godzinach stania i ruszania łapami działają te części ciała ;) – to wiedzieliśmy, że jeszcze kiedyś wspólnie musimy coś podziałać :) I faktycznie tak było – najpierw impreza charytatywna dla Leosia (mam nadzieję, że będzie jeszcze powtórka tej akcji), później jeszcze jedno przedsięwzięcie przy grillu i z dzieciakami z ośrodka autystycznego i w końcu mogliśmy spotkać się i podziałać razem przy tworzeniu sushi bo nie mogliśmy sobie tej przyjemności odmówić zwłaszcza, że Komar to jeden z najlepszych sushi masterów w Polce (i może nie tylko w Polsce ale pewnie przez skromność o tym nie wspomni) :) Co prawda my i sushi to dwie sprzeczne rzeczy ale jak to mówią kucharz (w końcu nie tylko ekonomistami jesteśmy ale też i kucharzami choć jakoś na stałe nie pchamy się w ten ciężki zawód :) ) powinien spróbować wszystkiego, a sushi w wykonaniu Komara jest zaje…fajne :) Na pierwszy ogień poszedłem ja. Kilka wskazówek, kilka informacji o tym co najważniejsze czyli coś o ryżu, o dodatkach , sprzęcie i można było zacząć skręcać rolki. Nigiri, Futomaki, Hosomaki i inne rumaki, których nazwy ciężko było spamiętać tak samo jak nazwy niektórych dodatków, których obcobrzmiące określenia niestety nie napiszę bo to nie na moją antyjęzykową głowę :) Tak czy inaczej poszła jedna rolka, później druga i trzecia co by utrwalić to o czym mówił Komar i co pokazywał – hym… jeżeli chodzi o to utrwalanie to chyba będziemy musieli się jeszcze spotkać bo czuję mały niedosyt – niestety obaj panowie byli w pracy więc nie mogli nam poświęcić tyle czasu co byśmy chcieli. Poszło całkiem nieźle jak na nasz pierwszy raz – tak… wiem jak to zabrzmiało ale akurat ten pierwszy raz dotyczył tylko tworzenia sushi i nic poza tym ;) Drugą rundę z Komarem stoczyła Magda starając się sprostać wskazówkom mistrza i trzeba przyznać, że mimo iż sushi robiła także pierwszy raz to wyszło jej sto razy lepiej niż Komarowi – …… no dobra, to był taki żarcik niemniej chyba jej rolki wyglądały lepiej niż moje ;) Trzeba przyznać, że to jednak nie taka prosta sprawa i niestety potrzebne jest sporo praktyki żeby suszaki wyglądały przyzwoicie i do tego nieźle smakowały :) Zadanie wykonane, krążki ułożone, sesja strzelona i koniec zabawy – ciekawej zabawy z naszym brodatym przyjacielem :)

011

012

013

015

016

017

018

019

020

021

022

023

024

025

026

027

028

029

030

031

032

033

034

035

036

037

038a

038b

Trzeba przyznać, że choć nie było zbyt wiele czasu aby panów wykorzystać i ich wiedzę ze względu na ciągłe zamówienia to jednak była to bardzo fajna przygoda kulinarna, z nowymi smakami i kolejne nowe doświadczenie :) Dziękujemy i liczymy na kolejne spotkanie bo mamy niedosyt :)

040

Oczywiście nie zabrakło tradycyjnej sweet foci z naszymi mentorami ;)

041

A jeżeli i Wy chcecie spróbować świetnej kuchni azjatyckiej w wykonaniu tych dwóch panów ( i nie tylko ich bo w tej kuchni pracuje więcej kucharzy) to zapraszamy do NINE Kitchen :)

Nine Kitchen
Kraków, ul. Miodowa 9
www.ninekitchen.pl

Zapisz

Jeżli masz ochotę na 100 pysznych bezglutenowych przepisów na 4 pory roku nie publikowanych na Kuchennych Wariacjach to zrób sobie prezent i kup nasza ksiażkę :) Więcej szczegółów o niej możesz znaleźć na stronie www.Sezonowo bezglutenowo.pl :)

Jeżeli jesteście zainteresowani zakupem "Sezonowo Bezglutenowo" to możecie ją sobie sprawić za pośrednictwem księgarni online:

  1. Świat książki
  2. Empik
  3. Tania książka
lub stacjonarnie np. w Empiku :)

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *