Fotorelacja: krakowskie obwarzanki

słodki facet

słodki facet

Słodka część Kuchennych Wariacji ;) Uczestnik 2 edycji programu „Bake Off – Ale Ciacho”! Miłośnik wszelkich wypieków, deserów, czekolady, salsy kubańskiej i latynoskiej muzyki :)
słodki facet

Godzina 22:50. Kilka osób czeka na nas przed budynkiem wciągając ostatki tlącego się papierosa. „No to chodźmy bo reszta już jest” – powiedział Grześ i wskazał nam wejście, z którego padało jasne światełko. Nie – to nie był tunel ze światełkiem na końcu tylko mała hala w której stało kilka maszyn, piece i blaty załadowane sporą ilością wyrobionego ciasta. Tak – to piekarnia, gdzie co noc kilkanaście osób skręca przepyszne obwarzanki.

000Dzięki Pawłowi i Grześkowi mieliśmy okazję poznać właściciela piekarni i jego pracowników, którzy wypiekają ok. 15 tysięcy obwarzanków każdej nocy aby zaspokoić zachcianki smakoszy tego wypieku. Kiedy już weszliśmy do piekarni to wszystko wyglądało jakby praca się zakończyła: względna cisza (gdyby nie nasza grupa to faktycznie byłoby cicho), wyłączone maszyny, uporządkowane blaty i grupka ludzi, których głosy cicho dobiegały z pomieszczenia (domniemam) socjalnego. Nic – stagnacja parę minut przed 23:00. Kiedy jednak duża wskazówka zegara zatrzymała się na 12-tce nagle jakby wszystko ożyło. Kilkunastoosobowa grupa pracowników piekarni w tym samym czasie pojawiła się na „hali” i tempem idealnie naoliwionej maszyny zabrała się za pracę. No powiem Wam że byliśmy w szoku kiedy kawałki (albo raczej kawały) ciasta zaczęły zamieniać się w uformowane obwarzanki – może jeszcze nie takie zgrabne jak w wersji finalnej ale już mocno przypominające to co później ląduje w koszach chlebowych. Wszystko wyglądało jak na przyśpieszonym filmie gdzie ręce chodziły tak szybko, że nie można było złapać aparatem ostrości chcąc zrobić zdjęcie – nie mówiąc już w ogóle o tym aby zrobić zdjęcie formowanego obwarzanka. Sekunda, dwie i już kolejny krakowski przysmak zwinięty. Jedni pakują wory mąki, tłuszczu, drożdży i innych dodatków do mieszalni, następni rozwałkowują ciasto, kolejni zwijają obwarzanki i układają na siatki, które to lądują na chwilkę w gorącej wodzie. Następnie sparzone ciasto ląduje w dodatkach jak mak czy sezam. Później ów ciasto zostaje ułożone na siatkach w finalnym kształcie i ląduje w gorących piecach. Cały proces trwa sekundy i nie da się ukryć że bez wprawy można zapomnieć o dołączeniu do zespołu.

Piekarze robią swoje a my cały czas słuchamy tego co mówi o wypiekach właściciel i podglądamy sztukę robienia obwarzanków jednocześnie czekając kiedy pierwsza partia wyskoczy z pieca – no może nie wyskoczy a zostanie wyciągnięta niemniej kto by zwracał uwagę na takie detale kiedy w głowie świta tylko jedna myśl: kiedy w końcu będzie można zjeść tego pysznego obwarzanka :) Zegar odmierza czas i jest – piiii, dobiegł głos z pieca. Można wyciągać pierwszą partię z makiem. Otwierają się drzwi i unosi się ten zapach świeżo pieczonych obwarzanków, który jest raczej nam obcy bo zwykle to co kupujemy już niestety parę godzin ma. Obwarzanki zostają przesypane do koszy aby zrobić miejsce kolejnym partią a my wygłodniali czekamy aż przestygną – trochę to chore żeby jeść o tej godzinie ale ciężko obejść obojętnie czując zapach i słysząc dźwięk pękającej chrupiącej skórki pysznych obwarzanków.

W końcu doczekaliśmy się ze można było zacząć konsumpcję. Najpierw mak, później sezam, sól i nasze ulubione z serem – ech… uczta dla podniebienia i radość dla krawca że będzie trzeba kupować kolejną szerszą parę spodni na odkładające się kilogramy – choć patrząc na wszystkich piekarzy to chyba ta praca jest lepsza niż fitness bo żadnego z nadwagą ale co się dziwić jak pracowali jakby byli na nowej paczce baterii duracel ;)

Na koniec naszej nocnej przygody każdy zapakował reklamówkę wypieków i udał się na zasłużony odpoczynek pozostawiając zgraną piekarską ekipę w jej obwarzankowym amoku :) To był naprawdę miły wieczór/nocka, po której obwarzanki będą nam jeszcze bardziej smakowały patrząc na ilość pracy jaką wkłada się w ich produkcję :)

Dziękujemy piekarni z Lipowej 7 w Krakowie i Panu Robertowi za możliwość podglądnięcia fachu :)

001 002 003 004 005 006 007 008 009 010 011 012 013 014 015 016 017 018 019 020 021 022 023 024 025

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.